Loretka była bardzo udanym i spontanicznym prezentem. Jest u Nas od niedzieli i z każdym dniem coraz bardziej rozrabia jak to u szczeniaka najczęściej bywa. Marley ma do niej bardzo duży dystans i chyba nie potrafi zbytnio poradzić sobie z jej obecnością pociesza mnie jednak to, że mój biszkopt nie pokazuje tego, że jest w jakimś stopniu zazdrosny o szczeniaka. Wciąż jest ze mną bardzo blisko i merda ogonkiem po każdym geście kierowanym w jego stronę. Niestety z Guciem jest całkowicie odwrotnie, obraził się tak mocno jak tylko było to możliwe i nie pozwala Lori dochodzić do siebie. Ale te wszystkie nastroje moich psów nie przeszkadzają Loretce w rozrabianiu i dokucza im na każdym kroku, a najlepszą zabawę znalazła w ich ogonkach, lubi na nich leżeć i łuskać ;] a gdy zobaczy na swojej drodze świnkę morską, to szczeka tak głośno jak tylko może...W poniedziałek wybieram się z małą na kolejne szczepienia. Mam nadzieje, że okaże się dzielną kobitką!
... już znalazła swoje miejsce u mnie w sercu :*
... już znalazła swoje miejsce u mnie w sercu :*





0 komentarzy.:
Prześlij komentarz